Dyzio.
Jego oczy wyrażają więcej niż słowa. Pod osłoną radości, biegania po kojcu… to sam smutek.
To ból z którym żyje i codziennie się mierzy. Po długiej tułaczce (nie wiemy czy porzucony, czy się komuś zgubił) trafił za schroniskowe kraty. Żyje chwilą, czekając na człowieka.
Marzy o domu, o swojej rodzinie. Chodzeniu na spacery ze swoim opiekunem. Mieć o kogo dbać i odwrotnie, być kochanym i szanowanym. Głaskanym za uszkiem, cieszeniem się wspólnie wszystkim.
Dyzio ma około sześciu lat i waży mniej niż 10kg. Jest bardzo łagodny, grzeczny.
Lubi i akceptuje inne psy, do kotów nie wiemy.
Idzie zima a wraz z nią mrozy. Wiemy jak ciężko jest takim psom w schronisku. Czy znajdzie się jakaś dobra duszyczka, która go uratuje?
Tel. 602398230 – Rajmund (wolontariusz)
